Tak sobie myślę czyby nie powrócić znów do pisania tego bloga, tak znów z Polski i później znów pociągnąć z innej strony świata może?
Dlaczego znów? A odpowiedź jest prosta, jest kilka rzeczy które sprawiają, że na nowo wywracam swoje życie o 180 stopni robią duże i małe kroki. Zastanawiając się nad przyszłością.
Aktualnie wygląda to tak:
- staż, staż, staż... i tak do września uziemiona w Cieszynie z małymi weekendowymi lub dłuższymi przerwami to tu to tam (planów wiele, czasu i kasy brak na ich realizację)
- bieganie, pływanie, siłownia na powietrzu (oh dzięki za to dobrym osobą!), może kajaki- kajakowy patrol, za darmooo.
- od połowy września - hm dylematy!
- plany na podróż do Gruzji znów, plan na podróż dalej gdzieś, plan na studia sama nie wiem co, gdzie i dlaczego
- i co tu robić?
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj" (M. Twain)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pytania. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 maja 2014
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
wystarczy tylko miejsce w wyobraźni
Minęły już prawie 2 tygodnie od momentu gdy dostałam decyzję
o przyznaniu dotacji więc chyba najwyższa pora napisać.
Więc po kilku nie przespanych nocach, kilku przepłakanych w
poduszkę i pomarudzeniu przez telefon mogę stwierdzić, że już się coraz
bardziej cieszę na ten wyjazd. Ta decyzja i przemyślenie jej trochę trwało.
Taki pierwszy rzut emocji opadł. Chociaż nadal przychodzą rozterki, ale już nie
takie ogromne. Rozterki, które zwalczam rozmawiając z różnymi osobami...Chcesz być kolejną osobą, która usłyszy o wszystkich strachach, radościach? Ot tak po prostu.
Idąc dalej, aż się boję pomyśleć o emocjach, które pojawią się przez moim wylotem! Tęsknota za dzieciakami, za osobami, no ale spełnianie marzeń ma swoją cenę. To tylko kilka dłuższych dni i nowy kraj.
Czytam już teraz coraz więcej, zaopatruję się w więcej blogów informacji na temat Gruzji i całego wyjazdu . Jak udało mi się wczoraj znaleźć to na pewno są 4 organizacje w moim mieście, które będzie stanowić mój dom przez 10 miesięcy, więc mam nadzieję, że jednak faktycznie będzie tam kilu wolontariuszy i będzie się z kim spotykać, chociaż Gruzja jako kraj mała jest więc i w stolicy jak i okolicy są też projekty EVS są i również wolontariusze. Więc nie jest źle pod tym względem. Będą nowe znajomości.
Jak doszły mnie słuchy szkolenia w Polsce już nie są organizowane tylko organizowane jest już szkolenie na miejscu On- Arrival Training, które ma pokazać jak żyć i o co chodzi w byciu wolontariuszem w danym kraju.
Ale patrząc tak od strony technicznej to przychodzą jakieś takie małe strachy związane z barierą językową, kulturową i ogólną. Chociaż to było właśnie jednym z wielu plusów tego wyjazdu ta odmienność, więc za chwilę pewnie będę się martwić się innymi sprawami. Na razie trochę tego lęku ludzkiego jest, ale wiadomo każdy wyjazd przynosi nam strach więc nie mamy się czemu dziwić.
I proszę dzielcie ze mną te radości przed wyjazdowe jak i moje strachy, bo każdy może znaleźć swoje miejsce w wyobraźni.
„…Zbudowałeś szałas jak wigwam Indianina
Idąc dalej, aż się boję pomyśleć o emocjach, które pojawią się przez moim wylotem! Tęsknota za dzieciakami, za osobami, no ale spełnianie marzeń ma swoją cenę. To tylko kilka dłuższych dni i nowy kraj.
Czytam już teraz coraz więcej, zaopatruję się w więcej blogów informacji na temat Gruzji i całego wyjazdu . Jak udało mi się wczoraj znaleźć to na pewno są 4 organizacje w moim mieście, które będzie stanowić mój dom przez 10 miesięcy, więc mam nadzieję, że jednak faktycznie będzie tam kilu wolontariuszy i będzie się z kim spotykać, chociaż Gruzja jako kraj mała jest więc i w stolicy jak i okolicy są też projekty EVS są i również wolontariusze. Więc nie jest źle pod tym względem. Będą nowe znajomości.
Jak doszły mnie słuchy szkolenia w Polsce już nie są organizowane tylko organizowane jest już szkolenie na miejscu On- Arrival Training, które ma pokazać jak żyć i o co chodzi w byciu wolontariuszem w danym kraju.
Ale patrząc tak od strony technicznej to przychodzą jakieś takie małe strachy związane z barierą językową, kulturową i ogólną. Chociaż to było właśnie jednym z wielu plusów tego wyjazdu ta odmienność, więc za chwilę pewnie będę się martwić się innymi sprawami. Na razie trochę tego lęku ludzkiego jest, ale wiadomo każdy wyjazd przynosi nam strach więc nie mamy się czemu dziwić.
I proszę dzielcie ze mną te radości przed wyjazdowe jak i moje strachy, bo każdy może znaleźć swoje miejsce w wyobraźni.
„…Zbudowałeś szałas jak wigwam Indianina
/Edit
kolejna notka gdy będzie bilet lub będą dalsze info./
kolejna notka gdy będzie bilet lub będą dalsze info./
niedziela, 27 stycznia 2013
Sobotnie mailowe zamieszanie
Poranne przebudzenie, wejście na maila a tam zaskoczenie 33
wiadomości od mojego Stowarzyszenia i to nie był koniec wiadomości na dziś. Co
chwile było ich wiele, bardzo wiele. Tylko dlatego, że mają organizację, z
którymi już współpracują i poszukują dla niektórych wolontariuszy. Ja sama wysłałam
znów multum wiadomości. Czekam na wiadomości na jakieś propozycje, czekam aż
ktoś napisze czekamy na Ciebie przyjeżdżaj od sierpnia lub września.Czasami
odpowiadają, ale mało kto. Czasami a raczej na razie w większości są to
wiadomości z prośbą o wysłanie aplikacji po 1 lutym.
Jest to strasznie napięty czas. Czas ciągłego poszukiwania odpowiedniego projektu i miejsca. Tak trudno znaleźć to miejsce, w którym człowiek spędzi kolejny rok. Widzę, że trzeba ciągłego szukania aż się znajdzie. Szukać i nie poddawać się w tym szukaniu. A tak naprawdę strasznie się boję. Może jestem odważna, ale się boję.
Nawet nie tego, że pojadę na rok, jeszcze nie wiadomo gdzie i co dokładnie tam będę robić, ale jakiś taki głos rozsądku, który mówi a czy nie za szybko?
Kto nie próbuje ten nie osiągnie. Życie chyba jest od tego by próbować i codziennie wzrastać w swoich postanowieniach. Musimy zdobyć się na odwagę by porzucić ustatkowane życie w domu i rzucić się w nową niespodziewaną rzeczywistość. Taką, która przyniesie chwile radości ale również kryzysy.
Przecież tak naprawdę każdy dzień staje się wezwaniem do walki. Tej dobrej walki o to co cenne dla nas. A jak wiele razy olewamy to i stwierdzamy, że nam się nie chce? Poddajemy się tak szybko. Zamiast spróbować jeszcze raz wstać i zrobić kolejny krok.
Tym bardziej teraz. Nie poddam się. Może rozsądek mówi, że to nie mądre, że niesie wiele niewiedzy, jest to niepoważne, jest to też może poniekąd niezrównoważone?
Jest to strasznie napięty czas. Czas ciągłego poszukiwania odpowiedniego projektu i miejsca. Tak trudno znaleźć to miejsce, w którym człowiek spędzi kolejny rok. Widzę, że trzeba ciągłego szukania aż się znajdzie. Szukać i nie poddawać się w tym szukaniu. A tak naprawdę strasznie się boję. Może jestem odważna, ale się boję.
Nawet nie tego, że pojadę na rok, jeszcze nie wiadomo gdzie i co dokładnie tam będę robić, ale jakiś taki głos rozsądku, który mówi a czy nie za szybko?
Kto nie próbuje ten nie osiągnie. Życie chyba jest od tego by próbować i codziennie wzrastać w swoich postanowieniach. Musimy zdobyć się na odwagę by porzucić ustatkowane życie w domu i rzucić się w nową niespodziewaną rzeczywistość. Taką, która przyniesie chwile radości ale również kryzysy.
Przecież tak naprawdę każdy dzień staje się wezwaniem do walki. Tej dobrej walki o to co cenne dla nas. A jak wiele razy olewamy to i stwierdzamy, że nam się nie chce? Poddajemy się tak szybko. Zamiast spróbować jeszcze raz wstać i zrobić kolejny krok.
Tym bardziej teraz. Nie poddam się. Może rozsądek mówi, że to nie mądre, że niesie wiele niewiedzy, jest to niepoważne, jest to też może poniekąd niezrównoważone?
Tak, ja chce być nie mądra, nie wiedzieć wiele, być nie
poważna, szukać odwagi i próbować docierać do wyznaczonego celu. Marzenia są po
to by je spełniać, a spełnić je tylko możemy gdy odważymy się przeskoczyć
kolejną przepaść. Życie stoi otworem tylko dla tych, którzy ryzykują i trochę
potrafią wykazać odwagi i zaufać.
Chęć podróżowania, zobaczenia świata oraz poznania ludzi jest silniejsza niż mój rozsądek.
Chęć podróżowania, zobaczenia świata oraz poznania ludzi jest silniejsza niż mój rozsądek.
„Świat to księga, ktoś kto
nie podróżuje czyta jedną jej stronę”
/kwestii uczelnianych:
-2 poprawkowe kolosy
-1 zerówka do napisania
-1 zerówka czekamy na wyniki
-ciągłe umieranie nad inżynierką… /nie umieraj dżdżownico- dzięki Mika.:)/
PS gdy ktoś nie ma konta google to komentarze można pisać jako Open ID (ostatnia pozycja do wybrania, lub logować nie potrzeba ):)
/kwestii uczelnianych:
-2 poprawkowe kolosy
-1 zerówka do napisania
-1 zerówka czekamy na wyniki
-ciągłe umieranie nad inżynierką… /nie umieraj dżdżownico- dzięki Mika.:)/
PS gdy ktoś nie ma konta google to komentarze można pisać jako Open ID (ostatnia pozycja do wybrania, lub logować nie potrzeba ):)
wtorek, 22 stycznia 2013
pytasz? słuchaj jak odpowiadają.
Pytać, słuchać, odważyć się, nie bać się, pamiętać o
wsparciu, „dzielny wojownik!”.
Tak właśnie kilka słów nasuwa mi się po tym weekendzie, który spędziłam w bardzo małym wspólnotowym gronie, ale jakich „Bożych szaleńców!”.
Czasami warto olać sprawę zaliczeń i zostawić czas na przemyślenia swoich spraw, które wynikają. Chwila rozmowy, opanowania daje dużo możliwości.
Pobycie w ciszy i przemyślenie. To jest coś. Wycisz się. A pomysły same zaczną wpadać do głowy. To nie ważne, co chodzi po głowie, bo myśli tysiąc. Ważna jest ta jedna, a odpowiedź na nią możesz usłyszeć tylko we własnym sercu. Zaskakuje. Mnie zaskoczyło! Pozytywnie, ale o to też chodziło. Jeszcze bardziej pewna na to by jechać, ale teraz już bez nastawienia na jakieś państwo. Po prostu tam gdzie będzie potrzeba, gdzie mnie przyjmą tam pojadę. Po prostu. Będzie to dobre. Będą kryzysy, ale do pokonania. Z takim zapasem energii, dobrego, humoru i optymizmu wszystko można pokonać. Tylko trzeba dobrze zarysować plan, bo bez planu będzie trudno. Jednak i to dam radę pozbierać w jedną całość.
Tak właśnie kilka słów nasuwa mi się po tym weekendzie, który spędziłam w bardzo małym wspólnotowym gronie, ale jakich „Bożych szaleńców!”.
Czasami warto olać sprawę zaliczeń i zostawić czas na przemyślenia swoich spraw, które wynikają. Chwila rozmowy, opanowania daje dużo możliwości.
Pobycie w ciszy i przemyślenie. To jest coś. Wycisz się. A pomysły same zaczną wpadać do głowy. To nie ważne, co chodzi po głowie, bo myśli tysiąc. Ważna jest ta jedna, a odpowiedź na nią możesz usłyszeć tylko we własnym sercu. Zaskakuje. Mnie zaskoczyło! Pozytywnie, ale o to też chodziło. Jeszcze bardziej pewna na to by jechać, ale teraz już bez nastawienia na jakieś państwo. Po prostu tam gdzie będzie potrzeba, gdzie mnie przyjmą tam pojadę. Po prostu. Będzie to dobre. Będą kryzysy, ale do pokonania. Z takim zapasem energii, dobrego, humoru i optymizmu wszystko można pokonać. Tylko trzeba dobrze zarysować plan, bo bez planu będzie trudno. Jednak i to dam radę pozbierać w jedną całość.
Ze względów uczelnianych to może tak:
-2 kolosy w plecy (1przedmiot wrrrr…)
-2 kolosy oczekiwania na wyniki
-praca inżynierska ciągle do poprawy + braki w danych
-2 egzaminy zerowe przed mną.
Jaki będzie rezultat, nie wiem. Oby jak najlepszy.
Tym czasem udaje się do czytania książki i trochę rozmyślać co dalej i jak to złapać by miało swój początek i koniec.
PS Z serii kolejnego maila ze stowarzyszenia tym razem Estonia na podsumowanie:
„Good Luck in everything you do!”
-2 kolosy w plecy (1przedmiot wrrrr…)
-2 kolosy oczekiwania na wyniki
-praca inżynierska ciągle do poprawy + braki w danych
-2 egzaminy zerowe przed mną.
Jaki będzie rezultat, nie wiem. Oby jak najlepszy.
Tym czasem udaje się do czytania książki i trochę rozmyślać co dalej i jak to złapać by miało swój początek i koniec.
PS Z serii kolejnego maila ze stowarzyszenia tym razem Estonia na podsumowanie:
„Good Luck in everything you do!”
czwartek, 17 stycznia 2013
weekend z hamulcem awaryjnym
Mądrości życiowej… Przydało by się jej trochę więcej.
Wiecie czuje się bardzo szalona. Ja szaleje. Nie na poważnie muszę wrócić do rzeczywistości. Przydało by się ogarniać te zaliczenia, nie…? Nic nie mówiąc, ale nawet maile po angielsku są przyjemniejsze niż prawo. Bywały gorsze rzeczy, więc i prawo trzeba przeżyć. Jak bym miała wrócić do rzeczywistości związanej z EVS to odczytując kolejne maile ze stowarzyszeń, których państwo jest całkowitym dla mnie zaskoczeniem, bo wymyśliłam je chyba jako jedno z ostatnich i nie wiem skąd mi się ono urwało (możecie zgadywać jak ktoś ma pragnienie zabawy:)) to są rzeczowi i odpisują. Zapisy na projekty się skończyły te do 1lutego by złożyć wniosek, ale bardzo serdecznie zapraszają by wysłać im zgłoszenie zaraz na początku lutego. Piszą również, że czekają na wieści. Tak, tak, tak. Pewnie, że się odezwę. Co mi szkodzi?
Trzeba próbować na wszystkie strony. Dobry czas by wyjechać.
To kto zgaduje, co za kraj się odezwał?:)
Wiecie czuje się bardzo szalona. Ja szaleje. Nie na poważnie muszę wrócić do rzeczywistości. Przydało by się ogarniać te zaliczenia, nie…? Nic nie mówiąc, ale nawet maile po angielsku są przyjemniejsze niż prawo. Bywały gorsze rzeczy, więc i prawo trzeba przeżyć. Jak bym miała wrócić do rzeczywistości związanej z EVS to odczytując kolejne maile ze stowarzyszeń, których państwo jest całkowitym dla mnie zaskoczeniem, bo wymyśliłam je chyba jako jedno z ostatnich i nie wiem skąd mi się ono urwało (możecie zgadywać jak ktoś ma pragnienie zabawy:)) to są rzeczowi i odpisują. Zapisy na projekty się skończyły te do 1lutego by złożyć wniosek, ale bardzo serdecznie zapraszają by wysłać im zgłoszenie zaraz na początku lutego. Piszą również, że czekają na wieści. Tak, tak, tak. Pewnie, że się odezwę. Co mi szkodzi?
Trzeba próbować na wszystkie strony. Dobry czas by wyjechać.
To kto zgaduje, co za kraj się odezwał?:)
Jedno co mnie naszło… to mój Anioł Stróż ma nieźle
przechlapane ze mną, ale jeszcze daję radę. Taką mam nadzieję :).
Wyjeżdżam to obgadać. Trzeba czasami, tak po prostu te za i przeciw. Trochę zwolnić. Bez odbioru do niedzieli (jak wrócę) lub nawet wtorku jak już miną zaliczenia.
Jak to mówią alleluja i do przodu!
Wyjeżdżam to obgadać. Trzeba czasami, tak po prostu te za i przeciw. Trochę zwolnić. Bez odbioru do niedzieli (jak wrócę) lub nawet wtorku jak już miną zaliczenia.
Jak to mówią alleluja i do przodu!
wtorek, 15 stycznia 2013
EVS już? Nie obrona trzyma....
Wchodzę sobie dzisiaj na maila, po zajęciach. Nie jak mam w zwyczaju 30raz w ciągu dnia ponieważ były zajęcia i nie sprawdzałam jakoś poczty. A tak niesamowite wieści...takie, że z trampek wyrywają (tylko owych nie posiadam:)).
To stowarzyszenie, co ma mnie wysłać, szukało dzisiaj pilnie, bardzo pilnie wolontariusza na zatwierdzony projekt do Rumunii od 1 marca. Czyż to nie fajne, tak już, teraz na czasie? No nie do końca, projekt dla mnie. Obrony czas wypada po 1 marca, więc nie mogłam im z entuzjazmem odpowiedzieć jestem chętna! Pewnie w innych okolicznościach nawet bym się minuty nie zastanawiała, bo po co?
Rumunia... Właśnie a co można robić w Rumunii?
"tam ludzie są bardzo życzliwi.(...) między wioskami można bardziej poznać tamtejszą kulturę- prawdziwa Rumunia jest na wioskach:)"
Fajnie tak, kolejny dobry kraj... Może o nim też powinnam pomyśleć?
I nuta, która za mną chodzi tak dosłownie od wczoraj:
"And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top Don't hold back"
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=d712Th-4y0Q
To stowarzyszenie, co ma mnie wysłać, szukało dzisiaj pilnie, bardzo pilnie wolontariusza na zatwierdzony projekt do Rumunii od 1 marca. Czyż to nie fajne, tak już, teraz na czasie? No nie do końca, projekt dla mnie. Obrony czas wypada po 1 marca, więc nie mogłam im z entuzjazmem odpowiedzieć jestem chętna! Pewnie w innych okolicznościach nawet bym się minuty nie zastanawiała, bo po co?
Rumunia... Właśnie a co można robić w Rumunii?
"tam ludzie są bardzo życzliwi.(...) między wioskami można bardziej poznać tamtejszą kulturę- prawdziwa Rumunia jest na wioskach:)"
Fajnie tak, kolejny dobry kraj... Może o nim też powinnam pomyśleć?
I nuta, która za mną chodzi tak dosłownie od wczoraj:
"And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top Don't hold back"
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=d712Th-4y0Q
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Gruzja...?
Myślę, że te kilka zdań wziętych od dobrych ludzi, którzy po Gruzji jeździli ale stopem jeszcze bardziej mnie przekonało, że warto właśnie tam wyjechać. Może Wam pozwoli to zachwycić się tym państwem jak mi. Jeśli nie EVS tam to i tak tam wyjadę.
"Będąc w Gruzji trzeba liczyć się z tym, że każda wypowiedziana na głos prośba najprawdopodobniej skończy się grupką uczynnych miejscowych, gotowych natychmiast pomóc przyjezdnym, przy okazji hucznie oblewając nową znajomość (...)Warto również podkreślać, skąd pochodzimy. To nie bajka, tam naprawdę kochają Polaków!
Nie trzeba się za bardzo przejmować godzinami otwarcia różnych placówek. Gruzini mają bardzo luźne podejście do ustalonych godzin pracy.(...) I przede wszystkim – w przypadku słabej wątroby zalecane jest przedwyjazdowe przeszkolenie z asertywności. Niezmiernie ciężko odmawia się Gruzinom… nam się nigdy nie udało!" / zapożyczony cytat od nich http://paragonzpodrozy.pl/paragony/gruzja-autostop-trip/ /
I w ogóle świetne jedzenie(tanie), wina(tanie) no i klimat miejsca... Czekam na decyzję, która mam nadzieję pozytywnie mnie zaskoczy. Jeśli nie Gruzja to co?:)
Ktoś chętny na taką podróż, jeśli mi się teraz tam nie uda dotrzeć?:)
"Będąc w Gruzji trzeba liczyć się z tym, że każda wypowiedziana na głos prośba najprawdopodobniej skończy się grupką uczynnych miejscowych, gotowych natychmiast pomóc przyjezdnym, przy okazji hucznie oblewając nową znajomość (...)Warto również podkreślać, skąd pochodzimy. To nie bajka, tam naprawdę kochają Polaków!
Nie trzeba się za bardzo przejmować godzinami otwarcia różnych placówek. Gruzini mają bardzo luźne podejście do ustalonych godzin pracy.(...) I przede wszystkim – w przypadku słabej wątroby zalecane jest przedwyjazdowe przeszkolenie z asertywności. Niezmiernie ciężko odmawia się Gruzinom… nam się nigdy nie udało!" / zapożyczony cytat od nich http://paragonzpodrozy.pl/paragony/gruzja-autostop-trip/ /
I w ogóle świetne jedzenie(tanie), wina(tanie) no i klimat miejsca... Czekam na decyzję, która mam nadzieję pozytywnie mnie zaskoczy. Jeśli nie Gruzja to co?:)
Ktoś chętny na taką podróż, jeśli mi się teraz tam nie uda dotrzeć?:)
niedziela, 13 stycznia 2013
szybko spinam
Too Fast!
Po tym jak od piątku mailuje z Błażejem ze stowarzyszenia wysyłającego stwierdzam, że to bardzo, bardzo wszystko szybko się dzieje. Maile są długie, szczegółowe i tłumaczące wszystko. Mam wrażenie, że to jest za szybko, ale jak chce się wyjechać to chyba trzeba podejmować tak na szybko decyzję. Czas na zorganizowanie organizacji przyjmującej, dostanie od nich zaproszenia i skoordynowania oraz złożenia wniosku jest czas tylko do 1 lutego. Mam wrażenie, że czasu mało. Patrząc na kalendarz to prawie 3 tygodnie, ale widzę że ludzie nie odpisują jak Błażej po 2,3 godz. Nie sprawdzają często skrzynki. Więc to może prócz zaliczeń na uczelni być bardzo nerwowy czas. Jednak niezmiennie nie zmieniłam decyzji. Nadal chce jechać. Tylko miejsce wyjazdu tym bardziej nie znane. Poszukałam kilka organizacji w różnych krajach, tych na zachodzie, wschodzie, północy oraz południu. Tak, sama do końca nie wiem jaki kraj wybrać. Jednak kierowałam się też projektami, których jest bardzo wiele. Podstawowym kryterium było coś co będzie jakoś mnie poniekąd interesować. Jedną rzecz wiem, chce jechać na okres do 12 miesięcy to pewne. W jednej z organizacji napisali, że szukają ludzi otwartych na sztukę, którzy potrafią obchodzić się z aparatem. Takie coś, fajnie, fajnie. Jeszcze w miejscu które jest prawie, że w jednej z stolic europejskich.
A Ty jakbyś miał/miała wybrać kraj by wyjechać na wolontariat europejski to co to by było? Można brać tylko pod uwagę kraje europy, również na wschód.
Po tym jak od piątku mailuje z Błażejem ze stowarzyszenia wysyłającego stwierdzam, że to bardzo, bardzo wszystko szybko się dzieje. Maile są długie, szczegółowe i tłumaczące wszystko. Mam wrażenie, że to jest za szybko, ale jak chce się wyjechać to chyba trzeba podejmować tak na szybko decyzję. Czas na zorganizowanie organizacji przyjmującej, dostanie od nich zaproszenia i skoordynowania oraz złożenia wniosku jest czas tylko do 1 lutego. Mam wrażenie, że czasu mało. Patrząc na kalendarz to prawie 3 tygodnie, ale widzę że ludzie nie odpisują jak Błażej po 2,3 godz. Nie sprawdzają często skrzynki. Więc to może prócz zaliczeń na uczelni być bardzo nerwowy czas. Jednak niezmiennie nie zmieniłam decyzji. Nadal chce jechać. Tylko miejsce wyjazdu tym bardziej nie znane. Poszukałam kilka organizacji w różnych krajach, tych na zachodzie, wschodzie, północy oraz południu. Tak, sama do końca nie wiem jaki kraj wybrać. Jednak kierowałam się też projektami, których jest bardzo wiele. Podstawowym kryterium było coś co będzie jakoś mnie poniekąd interesować. Jedną rzecz wiem, chce jechać na okres do 12 miesięcy to pewne. W jednej z organizacji napisali, że szukają ludzi otwartych na sztukę, którzy potrafią obchodzić się z aparatem. Takie coś, fajnie, fajnie. Jeszcze w miejscu które jest prawie, że w jednej z stolic europejskich.
A Ty jakbyś miał/miała wybrać kraj by wyjechać na wolontariat europejski to co to by było? Można brać tylko pod uwagę kraje europy, również na wschód.
Ile z tego osiągnę? Nie wiem.
Jak ten plan pokrywa się z planem Tego na Górze? Nie wiem.
Ile z tego nerwowego czasu osiągnę? Nie wiem.
Ile wyniosę z całego projektu? Nie wiem.
Ile zobaczę? Nie wiem.
Jedno wiem. Będzie to dobre!
Jak ten plan pokrywa się z planem Tego na Górze? Nie wiem.
Ile z tego nerwowego czasu osiągnę? Nie wiem.
Ile wyniosę z całego projektu? Nie wiem.
Ile zobaczę? Nie wiem.
Jedno wiem. Będzie to dobre!
sobota, 12 stycznia 2013
o co chodzi?
O co chodzi?
Już tłumaczę. Blog stworzyłam z powodu tego, że nakręciłam się na wyjazd na EVS (wolontariat europejski). Po tym, jak aktualnie powinnam pisać pracę, uczyć się na zaliczenia to ja męczę właśnie odnajdywanie fajnych miejsc, organizacji gdzie warto było by zacząć swoją przygodę. Mówiąc szczerze, przygoda na rok. Więc trzeba na prawdę dużo odszukać, zrobić, przygotować.
Dlatego też obrót o 180 stopni, bo to właśnie takie obrócenie życia. Przewrót, który ma doprowadzić do celu, który zamierzam osiągnąć.
Aktualnie znalazłam organizację z Polski wysyłająca. Teraz czekam na odpowiedzi od organizacji przyjmujących. Na razie a raczej dzisiejszej nocy nim usnęłam nasunęła się myśl "a może tu...?". Na razie miejsce ukrywam, ale myślę że pojawi się w późniejszym czasie.
Tak więc proszę Was o wsparcie jakie kolwiek dla mnie. I jeśli myślicie, że to głupi pomysł to też mi to powiedzie.
"Człowiekiem sukcesu jest każda osoba, która robi to co postanowiła, ponieważ podjęła przemyślaną decyzję."
Tak więc Wam też życzę przemyślanych decyzji.
Aktualnie znalazłam organizację z Polski wysyłająca. Teraz czekam na odpowiedzi od organizacji przyjmujących. Na razie a raczej dzisiejszej nocy nim usnęłam nasunęła się myśl "a może tu...?". Na razie miejsce ukrywam, ale myślę że pojawi się w późniejszym czasie.
Tak więc proszę Was o wsparcie jakie kolwiek dla mnie. I jeśli myślicie, że to głupi pomysł to też mi to powiedzie.
"Człowiekiem sukcesu jest każda osoba, która robi to co postanowiła, ponieważ podjęła przemyślaną decyzję."
Tak więc Wam też życzę przemyślanych decyzji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)