Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie decyzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie decyzje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2014

Decyzje, plany i... przygody!

Z racji tego, że decyzja została podjęta więc chyba warto byście się dowiedzieli jeśli ktoś jeszcze nie wie. To obwieszczam tu wszem i wobec…
Wracam do Polski jeszcze w tym miesiącu. Szukam z tego powodu pracy, praktyk, wathever! Nie pytajcie o co chodzi, bo nie chce wnikać na blogu w to. Jeśli kogoś bardzo kręci wiadomość dlaczego to tylko w prywatnych. Tak dla wyjaśnienia aktualnej sytuacji.
Dobra koniec smęcenia.
Plany, plany, plany! Piękne plany, może i zmienne jak zwykle w moim wypadku, ale jednak wszystko możliwe, bo to takie Gabowe, nie?:)
Więc aktualnie plan mój przedstawia się tak, że jutro jadę do Ozugeti zabawić się z tamtejszą familią wolontariacką na weekend, później kieruje się na Tibilisi zostaję tam tydzień, chodzę na festiwal filmowy, robię coś fajnego, okrywam nowe miejsca i w ogóle bawię się dobrze!
Może wyskakuje do pobliskich miejscowości zobaczyć skalne miasto, odwiedzić Rustavi lub coś jeszcze. I w drodze powrotnej, bo tak zrodził się plan wczorajszego wieczora może jeszcze raz do Tkibuli (?) i na mój ulubiony bazar w Kutaisi.
A dodatkowo w tym całym planie mam zamiar ograniczyć używanie facebooka, ot co! By wykorzystać ten czas, który tu mam najlepiej jak potrafię, bo przygoda nie może zakończyć się tak smętnie…  :)

Tak więc gdybyście czegoś potrzebowali ważnego to mail lub sms :)

/brak powiązania/

PS oglądnijcie sobie! http://vimeo.com/37022768


piątek, 17 stycznia 2014

Decyzja do podjęcia...

Decyzje, decyzje, decyzje...

Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.” R. Kapuściński


środa, 30 stycznia 2013

volunteer it is me :)

Nie mogłam się powstrzymać, by nie napisać dziś jeszcze raz:
Takie wiadomości na dziś mailowe:).

"I hope, you will be our volunteer!"

niedziela, 27 stycznia 2013

Sobotnie mailowe zamieszanie


Poranne przebudzenie, wejście na maila a tam zaskoczenie 33 wiadomości od mojego Stowarzyszenia i to nie był koniec wiadomości na dziś. Co chwile było ich wiele, bardzo wiele. Tylko dlatego, że mają organizację, z którymi już współpracują i poszukują dla niektórych wolontariuszy. Ja sama wysłałam znów multum wiadomości. Czekam na wiadomości na jakieś propozycje, czekam aż ktoś napisze czekamy na Ciebie przyjeżdżaj od sierpnia lub września.Czasami odpowiadają, ale mało kto. Czasami a raczej na razie w większości są to wiadomości z prośbą o wysłanie aplikacji po 1 lutym.
Jest to strasznie napięty czas. Czas ciągłego poszukiwania odpowiedniego projektu i miejsca. Tak trudno znaleźć to miejsce, w którym człowiek spędzi kolejny rok. Widzę, że trzeba ciągłego szukania aż się znajdzie. Szukać i nie poddawać się w tym szukaniu. A tak naprawdę strasznie się boję. Może jestem odważna, ale się boję.
Nawet nie tego, że pojadę na rok, jeszcze nie wiadomo gdzie i co dokładnie tam będę robić, ale jakiś taki głos rozsądku, który mówi a czy nie za szybko?
Kto nie próbuje ten nie osiągnie. Życie chyba jest od tego by próbować i codziennie wzrastać w swoich postanowieniach. Musimy zdobyć się na odwagę by porzucić ustatkowane życie w domu i rzucić się w nową niespodziewaną rzeczywistość. Taką, która przyniesie chwile radości ale również kryzysy.
Przecież tak naprawdę każdy dzień staje się wezwaniem do walki. Tej dobrej walki o to co cenne dla nas. A jak wiele razy olewamy to i stwierdzamy, że nam się nie chce? Poddajemy się tak szybko. Zamiast spróbować jeszcze raz wstać i zrobić kolejny krok.
Tym bardziej teraz. Nie poddam się. Może rozsądek mówi, że to nie mądre, że niesie wiele niewiedzy, jest to niepoważne, jest to też może poniekąd niezrównoważone?
Tak, ja chce być nie mądra, nie wiedzieć wiele, być nie poważna, szukać odwagi i próbować docierać do wyznaczonego celu. Marzenia są po to by je spełniać, a spełnić je tylko możemy gdy odważymy się przeskoczyć kolejną przepaść. Życie stoi otworem tylko dla tych, którzy ryzykują i trochę potrafią wykazać odwagi i zaufać.
Chęć podróżowania, zobaczenia świata oraz poznania ludzi jest silniejsza niż mój rozsądek.
„Świat to księga, ktoś kto nie podróżuje czyta jedną jej stronę”

/kwestii uczelnianych:
-2 poprawkowe kolosy
-1 zerówka do napisania
-1 zerówka czekamy na wyniki
-ciągłe umieranie nad inżynierką… /nie umieraj dżdżownico- dzięki Mika.:)/

PS gdy ktoś nie ma konta google to komentarze można pisać jako Open ID (ostatnia pozycja do wybrania, lub logować nie potrzeba ):)

wtorek, 15 stycznia 2013

EVS już? Nie obrona trzyma....

Wchodzę sobie dzisiaj na maila, po zajęciach. Nie jak mam w zwyczaju 30raz w ciągu dnia ponieważ były zajęcia i nie sprawdzałam jakoś poczty. A tak niesamowite wieści...takie, że z trampek wyrywają (tylko owych nie posiadam:)).
To stowarzyszenie, co ma mnie wysłać, szukało dzisiaj pilnie, bardzo pilnie wolontariusza na zatwierdzony projekt do Rumunii od 1 marca. Czyż to nie fajne, tak już, teraz na czasie? No nie do końca, projekt dla mnie. Obrony czas wypada po 1 marca, więc nie mogłam im z entuzjazmem odpowiedzieć jestem chętna! Pewnie w innych okolicznościach nawet bym się minuty nie zastanawiała, bo po co?
Rumunia... Właśnie a co można robić w Rumunii?
"tam ludzie są bardzo życzliwi.(...) między wioskami można bardziej poznać tamtejszą kulturę- prawdziwa Rumunia jest na wioskach:)"


Fajnie tak, kolejny dobry kraj... Może o nim też powinnam pomyśleć?

I nuta, która za mną chodzi tak dosłownie od wczoraj:
"And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top Don't hold back"
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=d712Th-4y0Q

niedziela, 13 stycznia 2013

szybko spinam


Too Fast!
Po tym jak od piątku mailuje z Błażejem ze stowarzyszenia wysyłającego stwierdzam, że to bardzo, bardzo wszystko szybko się dzieje. Maile są długie, szczegółowe i tłumaczące wszystko. Mam wrażenie, że to jest za szybko, ale jak chce się wyjechać to chyba trzeba podejmować tak na szybko decyzję. Czas na zorganizowanie organizacji przyjmującej, dostanie od nich zaproszenia i skoordynowania oraz złożenia wniosku jest czas tylko do 1 lutego. Mam wrażenie, że czasu mało. Patrząc na kalendarz to  prawie 3 tygodnie, ale widzę że ludzie nie odpisują jak Błażej po 2,3 godz. Nie sprawdzają często skrzynki. Więc to może prócz zaliczeń na uczelni być bardzo nerwowy czas. Jednak niezmiennie nie zmieniłam decyzji. Nadal chce jechać. Tylko miejsce wyjazdu tym bardziej nie znane. Poszukałam kilka organizacji w różnych krajach, tych na zachodzie, wschodzie, północy oraz południu. Tak, sama do końca nie wiem jaki kraj wybrać. Jednak kierowałam się też projektami, których jest bardzo wiele. Podstawowym kryterium było coś co będzie jakoś mnie poniekąd interesować. Jedną rzecz wiem, chce jechać na okres do 12 miesięcy to pewne. W jednej z organizacji napisali, że szukają ludzi otwartych na sztukę, którzy potrafią obchodzić się z aparatem. Takie coś, fajnie, fajnie. Jeszcze w miejscu które jest prawie, że w jednej z stolic europejskich.
A Ty jakbyś miał/miała wybrać kraj by wyjechać na wolontariat europejski to co to by było? Można brać tylko pod uwagę kraje europy, również na wschód.
Ile z tego osiągnę? Nie wiem.
Jak ten plan pokrywa się z planem Tego na Górze? Nie wiem.
Ile z tego nerwowego czasu osiągnę? Nie wiem.
Ile wyniosę z całego projektu? Nie wiem.
Ile zobaczę? Nie wiem.

Jedno wiem. Będzie to dobre!

sobota, 12 stycznia 2013

o co chodzi?

O co chodzi?
Już tłumaczę. Blog stworzyłam z powodu tego, że nakręciłam się na wyjazd na EVS (wolontariat europejski). Po tym, jak aktualnie powinnam pisać pracę, uczyć się na zaliczenia to ja męczę właśnie odnajdywanie fajnych miejsc, organizacji gdzie warto było by zacząć swoją przygodę. Mówiąc szczerze, przygoda na rok. Więc trzeba na prawdę dużo odszukać, zrobić, przygotować. 
Dlatego też obrót o 180 stopni, bo to właśnie takie obrócenie życia. Przewrót, który ma doprowadzić do celu, który zamierzam osiągnąć.
Aktualnie znalazłam organizację z Polski wysyłająca. Teraz czekam na odpowiedzi od organizacji przyjmujących. Na razie a raczej dzisiejszej nocy nim usnęłam nasunęła się myśl "a może tu...?". Na razie miejsce ukrywam, ale myślę że pojawi się w późniejszym czasie.
Tak więc proszę Was o wsparcie jakie kolwiek dla mnie. I jeśli myślicie, że to głupi pomysł to też mi to powiedzie.

"Człowiekiem sukcesu jest każda osoba, która robi to co postanowiła, ponieważ podjęła przemyślaną decyzję."

Tak więc Wam też życzę przemyślanych decyzji.