Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczególiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczególiki. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 grudnia 2013

aktualizacja stanu rzeczy. / gorączkowo, zatokowo i śnieżnie

Tak jak publikacja zdjęć idzie stosunkowo dobrze nam tak właśnie czas by opublikować nowy wpis.
Minęło już trochę czasu, ale naprawdę to nie mam co napisać, albo i mam więc może skleję to jakoś w kilka punktów obejmujących wiele a za razem zawierają się tym ciągle moje zatoki i gorączka. Tak więc:
1. 31.11-1.12 były akcje związane z światowym dniem AIDS, które rzecz można przeleżałam w łóżku a jak już się zebrałam do wyjścia czyli dopiero na 1.12 spotkałam Goczę, który jest Gruzinem i mówi po polsku. Czujecie to? Bo ja ciągle próbuje zacząć mówić więcej po gruzińsku. Mamy zamiar podszkolić się językowo polsko-gruzińsko a za razem nasze rozmowy przeplatane są przez 4 języki (polski, angielski, rosyjski i gruziński) bywa to ciekawa przygoda.
2. 4-6.12 były to dni, które wchodziły jeszcze w program „16days domestic voilence”.  W czasie tych 3 dni były przygotowane kilka eventów.  Jeden (4.12) był najlepszy, cały event zajął może 3-4 godziny przestane na placu centralnym w Zugdidi, niedaleko fontanny (taki skwer), dużo zdjęć których w tym dniu udało mi się zrobić i stosunkowo byłam z nich zadowolona. Tak może to nie do uwierzenia, ale naprawdę byłam zadowolona, chociaż przemarzłam całkowicie. Następnego dnia (5.12) nic szczególnego ten event, kilka zdjęć i jak dla mnie wielka ściema tego wszystkiego.  Natomiast (6.12) był tylko film „Take my eye” szczerze polecam, jest wart zobaczenia, trudny w tematyce. Nie przyszło wiele ludzi, szkoda.
Po tym wszystkim był czas na relaks i czekoladę. Duże ilości czekolady, które po tych 3 dniach były potrzebne.
3. Jako prezent Mikołajkowy uznałam, że pojadę do Tibilisi a za razem była to okazja do spotkania się z moim kuzynem i innymi osobami przebywającymi w stolicy!
Podróż zaczęłam w sobotę rano, kiedy to podążyłam na marszutkę na godz. 9, ale odjechała dopiero o 9.40(nigdy nie wiesz, o której pojedzie). Byłam w Tibilisi ok. godz. 15.30 i od razu umówiłam się z Ewą i jej przyjacielem z Azerbejdżanu na obiad oraz wybraliśmy się do parku rozrywki, po nocy by zobaczyć od góry i nocne Tibilisi- robi wrażenie. Po wyczerpaniu pokładów energii, czas udać się na mieszkanie Karoliny, Szymona i Taylora (gdyby ktoś szukał miejsca do spania to polecam ich lokal- blisko centrum i w samym centrum starego miasta- podam namiary!). Przegląd fb i zobaczenie, że jest kolejna znajoma osoba w tym mieście. Tak więc szybka z mowa na niedzielne przedpołudnie i wybranie się wspólnie na targ staroci oraz kawę- dzięki Sylwia.  Następnie spotkaniem z kuzynem i jego ekipą podróż do katedry Sameby i  plac Europy oraz do polskiego kościoła na mszę w języku łacińskim z czytaniami po rosyjsku, po której to nastąpiło długie oczekiwanie spotkanie z ks.Maciejem przebywającym w Tibilisi. Tak naprawdę to zaprosił nas wszystkich na herbatę na plebanie, więc pogadaliśmy wspólnie, usłyszeliśmy historię kościoła i każdy z nas udał się w swoją stronę z zarysowanym planem na poniedziałkową wspólną podróż do Mcchety. Udaliśmy się tam o 10.15 bez planu czy zwiedzimy dużo, czy nie. Zimno nas ogarnęło straszne, tak więc szybko obskoczyliśmy monastery znajdujące się w centrum i odpuściliśmy podróż do tego dużego na górze. Ja z Sylwią wróciłyśmy do Tibilisi a reszta udała się w dalszą podróż by zobaczyć coś z tej Gruzji przed wylotem do domu. W Tibilisi na obiad adżarskie chaczapruii (to takie z jajkiem i masłem- pycha aa!). I czas rozstania z Sylwią popołudniem, bo każdy swoje plany. Wyszło słońce w Tibilisi więc dobrze było się udać na pochodzenie trochę po tych uliczkach starego miasta, usiąść na dobrym roibosie i udanie się na ciastko z Ią. A wieczorem z gorączką udanie się jeszcze na nocne foty Tibilisi, no bo przecież jeszcze takich zdjęć nie było a to już 3 dzień w tym mieście! Więc były foty, polopiryna i do łóżka z planem nie wstaję przed 10 J. Oczywiście, że w pełni wykonany! W poniedziałek udałam się na bazar poszukać skarpetek. Nawet zakupiłam z jakimś świątecznym wzorem, kolejna herbata w centrum. Wrócenie na mieszkanie po wszystkie rzeczy i udanie się na polską wigilię.
Czujecie to?! 10.12 szybko, ale tak się zdarza gdy konsul opuszcza Gruzję.  Dla mnie fajnie, załapałam się na fajne polskie wydarzenie. Poznałam kolejnych fajnych ludzi z naszego kraju. Ogarnęłam kolejną darmową miejscówkę do spania w warunkach studenckich i dochodziła godzina by udać się do dworca. Tak więc wyszłam i czekam, czekam próby złapania taksówki okazywały się trudniejsze niż przypuszczałam tak więc czemu by nie stop? Podbiłam do jakiegoś pana wyjeżdżającego z parkingu i ten ochoczo zabrał mnie i zawiózł pod same drzwi dworca! Coś podukałam swoim rosyjskim z nim więc ćwiczy się język, ćwiczy!  A podróż w pociągu… Może napiszę tyle. Było mi zimno, spałam w śpiworze, na siedząco w takim długim bez przedziałowym wagonie (ale cicho było nawet), budziłam się co godzinę jak nie częściej i czuje się teraz bardzo zmięta i zmęczona, lecz szczęśliwa całym tym wyjazdem.
Tak naprawdę fajnie jest spotkać tylu wspaniałych ludzi w jednym mieście, spędzić wspaniale czas, chociaż zatoki i gorączka na przemian z dreszczami dają popalić to nie żałuję żadnej chwili, którą spędziłam w Tibilisi. 
Takie spotkania owocują w moje lepsze samopoczucie psychiczne i jeśli tylko będę mogła będę wyjeżdżać jak najczęściej jak w najróżniejsze miejsca a jak co zawsze Tibilisi i Polacy i spanie i ktoś z kim można mądrze pogadać w kryzysowych sytuacjach J.
Dzięki Wam!
4. Zasypało mi Zugdidi! Jest biało, zimno i tak no fajna pogoda do zdjęć, ale przy moim stanie chorobowym ogarniającym strasznie szybko aż się odechciewa by to poczynić... tak więc byle wykurować się do 21.12 :)

PS  jest to 50 post na blogu!


niedziela, 30 czerwca 2013

Informacje o Gruzji


Będąc w Aleksandrii (koło Częstochowy taka miejscowość) w zeszły weekend kilka osób zapytało mnie o szczególiki dotyczące Gruzji stąd też powstał pomysł by napisać tą notkę. Pogoda dziś nie jest sprzyjająca do wychodzenia, więc wykorzystam leniwe niedzielne popołudnie by zawrzeć kilka przydatnych informacji na temat Gruzji w jednym miejscu.
Gruzja to mały kraj, którego powierzchnia zajmuje 69,7 tys. km 
jest to niespełna ćwierć obszaru Polski.
Liczba ludności zamieszkującej Gruzję to
4 630 841
Graniczy na północy z Rosją, na wschodzie z Azerbejdżanem, na południu z Turcją i Armenią a na zachodzie granicę wyznacza wybrzeże Morza Czarnego.
Stolicą jest Tibilisi, siedziba parlamentu znajduje się w Kutasi (tutaj mój samolot lądujeJ).Językiem urzędowym jest gruziński. Jak wyczytałam w jeden z mądrych książek alfabet ma już szesnaście wieków (tak właśnie gruziński to nie rosyjska cyrylica, ani znana mam łacina a tzw. „loczki Pana Boga” naprawdę wygląda jak loczki i brzmi bardzo dziwnie).
Religią Gruzji jest prawosławie (te ikony ah..). Od 327 roku chrześcijaństwo stało się religią państwową. Dwóch głównych świętych, którzy odgrywają największą rolę w życiu Gruzinów to św. Nino, która jest wspominana 27stycznia (pamiątka śmierci) oraz 1 czerwca (dzień, w którym przybyła do Gruzji) Według tradycji Nino przybyła do Iberii (dzisiejsza Gruzja) z Kapadocji, aby szerzyć wiarę chrześcijańską. Cudownie uzdrawiała chorych w imię Chrystusa. Święta Nino jest jedną z najbardziej znanych świętych w Gruzji, jej atrybut – krzyż św. Nino stał się symbolem kościoła gruzińskiego. Przechowywany jest w katedrze Sioni w Tbilisi. Św. Nino jest czczona jako oświecicielka Gruzji i równa apostołom.
A drugim świętym jest św. Jerzy (Giorgoba). Jego wspomnienie przypada 6 maja i jest on patronem Gruzji. Dzień św. Jerzego obchodzony jest również 23 listopada na pamiątkę jego męczeńskiej śmierci. Święty ten jest bardzo popularny w Gruzji, wiele kościołów nosi jego imię, jego podobizna widnieje w herbie kraju. Również wielu mężczyzn i chłopców nosi imię tego świętego, Giorgi to zdecydowanie najpopularniejsze imię wśród męskiej części populacji.
Podział administracyjny Gruzji to 2 republiki autonomiczne-Abchazja i Adżaria
(gruz. avtonomiuri respublika), 9 regionów administracyjnych- to jak nasze województwa (gruz. mchare) oraz wydzielone Tibilisi.
Te regiony to:
Kachetia
Mccheta-Mtianeti
Dolna Kartlia
Kartlia Wewnętrzna
Samcche –Dżawachetia
Imeretia
Guria
Racza -Leczchumi i Dolna Swanetia
Megrelia -Górna Swanetia stolicą jest Zugdidi moje nowe miejsce zamieszkania.
Gruzja obchodzi dwa święta narodowe: 9 kwietnia Dzień Jedności Narodowej oraz 26 maja Dzień Niepodległości.
Ponad 75 % obszaru tego państwa zajmują góry (czad!). W północnych regionach kraju dominują pasma Kaukazu Wielkiego, zaś na południu ciągnie się Mały Kaukaz. Oba systemy górskie łączy grzbiet Gór Suramskich (Lichawskich), który dzieli Gruzję na część zachodnią i wschodnią. Najwyższym szczytem Gruzji jest Szchara (a nie Kazbek!) o wysokości 5201 lub 5068 m n.p.m. (w zależności od źródeł). Największym obniżeniem jest nadmorska Nizina Kolchidzka.
Na temat mojego przyszłego miasta zamieszkania napiszę tyle Zugdidi jest stolicą regionu Samegrelo i jest największym miastem w regionie, leży w północno-zachodniej Gruzji. Miasto położone jest 360 km na zachód od Tbilisi, 30 km. od wybrzeża Morza Czarnego. Liczy ok 75900 mieszkańców.

Mam nadzieję, że i wasza ciekawość na podstawowe informacje na temat Gruzji została zaspokojona. Chyba, że ktoś ma jakieś pytania to czekam i zachęcam do zadawania.




wtorek, 30 kwietnia 2013

Gruziński raj...


Kiedy Pan Bóg stworzył świat, postanowił podzielić go między wszystkie narody. Każdy z nich ustawił się w długiej kolejce, kłócąc się i walcząc z pozostałymi o jak najlepszy fragment ziemi. Różne obszary przypadły różnym narodom; jedni otrzymali góry, inni pustynię, morze, lasy, stepy... Nikt nie dostał jednak ziemi, posiadającej wszystko po trochu.
Podczas tego dzielenia świata zabrakło jednego narodu – Gruzinów, którzy w tym czasie biesiadowali, pięknie śpiewając. Zmęczony długim i ciężkim dniem Pan Bóg chciał udać się na odpoczynek, jednak w pewnym momencie dojrzał świętujący lud. Zdziwiony zapytał: „Z jakiego to powodu się radujecie? Już wszystkie ziemie zostały rozdzielone i dla was nic nie zostało.” Gruzini zaś odpowiedzieli, nie przerywając biesiady, że świętują dzień rozdawania ziemi. Słysząc kolejne hymny, które bardzo Panu Bogu się spodobały, postanowił On umieścić ich blisko siebie.
„W czasie, kiedy inni walczyli o jak najlepszy kawałek ziemi, wy biesiadowaliście, piliście wino i śpiewaliście. Świat został już podzielony. Został mi tylko mały kawałek ziemi, ale za to najpiękniejszy. Miałem go zachować dla siebie, ale spodobaliście mi się, więc go wam podaruję.”
I Pan Bóg oddał Gruzinom fragment swojego raju.
Był to jedyny kawałek ziemi, na którym mieściło się wszystko – piękne morze, wysokie góry, zielone lasy, pustynie, rzeki i pełne słodkich owoców winnice.
Na raj na ziemi zasłużyli więc Gruzini.


Jest to jeden z oficjalnych toastów, które można w tej lub innej wersji usłyszeć w Gruzji do której ciągnie mnie jeszcze bardziej...i z takich właśnie powodów powoduje moje coraz większe zachwyty o tym kraju.
Ciekawe czy Gruzja będzie też dla mnie takim rajem i czy jak większość osób będę skazana na Gruzję jak był skazany na blusa? 
Po podpowiedzi Dominiki, będę wrzucać teraz wszelkie właśnie takie małe newsy, które uda mi się znaleźć na temat Gruzji, a dodatkowo mogą być przydatne dla mnie :)

PS udanej majówki!