To nawet nie chodzi o zwyczaje jakie panują w Gruzji, bo to temat na osobną notkę i ciągle jest modyfikowana by mogła ujrzeć światło dzienne i dostać się do publikacji.
Możecie wierzyć lub nie… lecz w Gruzji też są KOMARY! Jest tu ciepło, nie ma blisko wody a są i to w ilości sama nie wiem jakiej.
Sam fakt, że są nie jest tak drastyczny jak to, że gryzą tylko mnie. Nikt nie jest pogryziony tylko ja. Moje nogi, ręce i nawet twarzy mi nie szczędzą. Śpię w długich spodniach, jestem przykryta, mam nawet skarpetki na nogach a one i tak potrafią się przebić przez wszystkie warstwy by rano obudzić się z kolejnym bąblem, w którymś miejscu mojego ciała. Gryzą obok siebie, wszędzie. Mam nie jednego bąbla a od razu ze 4 w jednym miejscu. Nie będę uwieczniać tego jak bardzo strasznie to wygląda musicie mi uwierzyć na to słowo pisane.
Najgorsze w tym wszystkim, że usłyszałam tylko jednego i tylko pierwszej nocy. A sprawdzam pokój codziennie i tak naprawdę nigdzie nie mogę znaleźć żadnego komora, który by mógłby mnie
zjeść.
Tym o to łatwym sposobem stałam się łatwą, bo wieczorami padam ze zmęczenia ponieważ mój mózg musi wiele się wysilić by nadążyć nad angielskim oraz gruzińskim co jest dla niego trudne i zostaje zaatakowana przez nie wiem ile osobników, które polubiły bardzo moją krew.
/Tutaj może zaznaczę śpię długo, bo do nawet 9 rano! Więc przy trybie chodzenia spać o 22 z braku dostępu do Internetu, jest to bardzo duża ilość snu jak dla mnie, ba za długa czasami lecz ja lubię spać i mi to nie przeszkadza :)/
Dlaczego tylko moją mogę przypuszczać, że przez tego kota, który pożarł połowę mojej bułki, a którego uwielbiam! Nie przypuszczałam, że polubię jakiegoś kota małego kota tak bardzo jak tego uparciucha jest naprawdę cudowny! Czy da się odmówić takim małym słodkim oczom :)?
weź kota do pl :D
OdpowiedzUsuńa komary są bleee!