Trochę to trwało, żeby udało mi się
pozbierać do napisania notki jako pierwsze wrażenie -Gruzja. Jak
wiadomo pobyt w nowym miejscu, z nowymi ludźmi, językiem jest
ogromnym przeżyciem jak i dobrą przygodą.
Dla mnie pierwszy dzień był chęcią rezygnacji i szybkiego powrotu do domu. Stres, pierwsza podróż samolotem, nowe miasto, ludzie i jakieś dziwne wrażenie „nie nadajesz się tu”. Dużo, dużo jedzenia już na sam początek. Przekonywały, że to zbyt wiele do pokonania dla mnie i że, naprawdę lepiej wrócić. Z dnia na dzień zaczynam się przyzwyczajać do panujących tu obyczajów jednak jest to bardzo trudne. Gdy już cieszę się z dobrej pogody, którą można wykorzystać to brakuje dojazdu do miasta jak i również internetu by było łatwiej się kontaktować oraz, że nie ma Was tutaj bo z Wami wszystko można było szybko zorganizować. Tak dobija mnie aktualnie fakt internetu tylko od pon-pt w godz. od 10-17 (lub krócej) i do tego czasu lokalnego czyli 8-15 czasu polskiego gdzie większość z Was jest poza domem jak normalni ludzie i, że nie mogę porozmawiać z rodzicami eh.. Dlatego jeśli macie czasem trochę czasu i ochoty to odzywajcie się do mnie na skypie, bo może akurat uda się nawiązać połączenie jak to udało się z Norwegią co z tego, że do góry nogami lecz nie przerywało! Dzięki za uratowanie humoru przed weekendem no i chwilę rozmowy, że się faktycznie da :)!
Pierwsze załamanie takie mocne już za mną, oby następnych nie było chociaż wiadomo tęsknota jest ogromna! Tylko Wasza świetna poduszka ratuje mnie wieczorami i jak się okazuje weekendami by móc zobaczyć Wasze uśmiechnięte buzie Nie wiem czy w ogóle jest w stanie przetrwać te 10 m-c, ale jak pomyślę ile ciepła od Was płynie to właśnie mnie parzy jak słońce, które wyszło nad Gruzją!
Dodatkowo pierwsze problemy żołądkowe- mój tata, do którego kieruję tutaj ogromne dzięki. Pamiętał o zabraniu węgla. Poratował mnie w sb bardzo!
Mija mi pierwszy tydzień wrażeń. Jako tako do roboty aktualnie wiele nie ma, ba prawie nic. Co poniekąd mnie cieszy, bo mogę pisać z Wami długo i dużo.
Zaczęłam naukę gruzińskiego. Uczy mnie i Markete (drugą wolontariuszkę) Esmena, jest to osoba, która pracuje w stowarzyszeniu lecz umie rosyjski a przy nas próbuje uczyć się angielskiego również więc tłumaczenia niektórych słów na około bywają bardzo zabawne.
Szczerze mówiąc cieszę się, że w Holandii w czasie wolnych chwil podciągnęłam sobie trochę pisownie alfabetu i kilka słów załapałam z tego języka, bo jest mi teraz dużo prościej poprawnie zapisywać te litery. Dostaliśmy również słownik z podstawowymi zwrotami angielsko-gruziński razem z zapisem fonetycznym, fajna spraw i bardzo ułatwia naukę.
Po tym pierwszym tygodniu myślę, że bycie wolontariuszem nie tyle polega na dawaniu co czerpaniu z kultury, języka oraz obyczajów danego kraju. Jak i bycie bardziej otwartym na to co daje życie. Byle wolontariuszem uczy życia bez wględu na długość czasu na jaki się jedzie, jest to dobra szkoła życia.!
PS zróbcie mi zrzutę na bilet do domu na święta a później wrócicie ze mną na sylwestra co:)?
Uczcimy wszystkie zaległe urodziny w ciągu kilku dni ;)
Dla mnie pierwszy dzień był chęcią rezygnacji i szybkiego powrotu do domu. Stres, pierwsza podróż samolotem, nowe miasto, ludzie i jakieś dziwne wrażenie „nie nadajesz się tu”. Dużo, dużo jedzenia już na sam początek. Przekonywały, że to zbyt wiele do pokonania dla mnie i że, naprawdę lepiej wrócić. Z dnia na dzień zaczynam się przyzwyczajać do panujących tu obyczajów jednak jest to bardzo trudne. Gdy już cieszę się z dobrej pogody, którą można wykorzystać to brakuje dojazdu do miasta jak i również internetu by było łatwiej się kontaktować oraz, że nie ma Was tutaj bo z Wami wszystko można było szybko zorganizować. Tak dobija mnie aktualnie fakt internetu tylko od pon-pt w godz. od 10-17 (lub krócej) i do tego czasu lokalnego czyli 8-15 czasu polskiego gdzie większość z Was jest poza domem jak normalni ludzie i, że nie mogę porozmawiać z rodzicami eh.. Dlatego jeśli macie czasem trochę czasu i ochoty to odzywajcie się do mnie na skypie, bo może akurat uda się nawiązać połączenie jak to udało się z Norwegią co z tego, że do góry nogami lecz nie przerywało! Dzięki za uratowanie humoru przed weekendem no i chwilę rozmowy, że się faktycznie da :)!
Pierwsze załamanie takie mocne już za mną, oby następnych nie było chociaż wiadomo tęsknota jest ogromna! Tylko Wasza świetna poduszka ratuje mnie wieczorami i jak się okazuje weekendami by móc zobaczyć Wasze uśmiechnięte buzie Nie wiem czy w ogóle jest w stanie przetrwać te 10 m-c, ale jak pomyślę ile ciepła od Was płynie to właśnie mnie parzy jak słońce, które wyszło nad Gruzją!
Dodatkowo pierwsze problemy żołądkowe- mój tata, do którego kieruję tutaj ogromne dzięki. Pamiętał o zabraniu węgla. Poratował mnie w sb bardzo!
Mija mi pierwszy tydzień wrażeń. Jako tako do roboty aktualnie wiele nie ma, ba prawie nic. Co poniekąd mnie cieszy, bo mogę pisać z Wami długo i dużo.
Zaczęłam naukę gruzińskiego. Uczy mnie i Markete (drugą wolontariuszkę) Esmena, jest to osoba, która pracuje w stowarzyszeniu lecz umie rosyjski a przy nas próbuje uczyć się angielskiego również więc tłumaczenia niektórych słów na około bywają bardzo zabawne.
Szczerze mówiąc cieszę się, że w Holandii w czasie wolnych chwil podciągnęłam sobie trochę pisownie alfabetu i kilka słów załapałam z tego języka, bo jest mi teraz dużo prościej poprawnie zapisywać te litery. Dostaliśmy również słownik z podstawowymi zwrotami angielsko-gruziński razem z zapisem fonetycznym, fajna spraw i bardzo ułatwia naukę.
Po tym pierwszym tygodniu myślę, że bycie wolontariuszem nie tyle polega na dawaniu co czerpaniu z kultury, języka oraz obyczajów danego kraju. Jak i bycie bardziej otwartym na to co daje życie. Byle wolontariuszem uczy życia bez wględu na długość czasu na jaki się jedzie, jest to dobra szkoła życia.!
PS zróbcie mi zrzutę na bilet do domu na święta a później wrócicie ze mną na sylwestra co:)?
Uczcimy wszystkie zaległe urodziny w ciągu kilku dni ;)
Norwegia na szczęście ma luz w tych śmiesznych godzinach, więc możesz na nią liczyć, że będzie dość często on-line ;) no i że faktycznie wróci z Tobą na Sylwestra, a bilet na święta już masz :D i wszystko będzie fajnie!
OdpowiedzUsuń