...prowadzą nas do jakiegoś celu..."
Wczoraj udało mi się oglądnąć film „5 dni wojny” czyli o wojnie gruzińsko-rosyjskiej w sierpniu 2008 roku. Raczej nawet bardziej o jej zakończeniu. Po pierwszych zdaniach, że film został dedykowany zmarłemu prezydentowi RP L.Kaczyńskiemu chciałam już wyłączyć (tak nie lubię polityki). Jednak coś mnie tknęło i stwierdziłam, że prawie nic nie wiem na temat wydarzeń z tej wojny. Ogólnie nic nie wiedziałam na temat tej wojny. Wiem, że była i się skończyła w tym 2008 roku i dosłownie tyle widziałam. Więc nie miałam nastawień na nic. Oglądałam film z zaciekawieniem. Nie lubię filmów wojennych, wybuchów, dużej ilości krwi, ale ten film miał coś w sobie.! Nie tylko dlatego, że jadę do Gruzji i to mnie ciągnęło. Jednak faktycznie pokazuje obraz wojny. Pokazuje nie tylko stronę Rosji, która to jako wielka potęga uparcie twierdziła, że to oni zostali zaatakowani w Osetii Południowej przez Gruzinów, że to właśnie Gruzini wywołali wojnę. Może i się tak wydawać, ale jednak prawda jest inna. Jak taka mała Gruzja mogłaby atakować taką wielką potęgę Rosyjską?! Przecież wiadomo, że oprócz zasobów ludzkich, mają większe siły militarne zarówno lądowe jak i powietrzne.
Film głównie opiera się na amerykańskich dziennikarzach, którzy próbują pokazać jaki jest ten prawdziwy obraz wojny. Jak walczą, jak giną i jak płaczą za swoimi rodzinami tak wiele osób. Opowiadana jest straszna tragedia, która w ciągu 9 dni wojny pochłonęła wiele ofiar. Pokazuje to, że telewizja nie chciała pokazywać materiałów, które są ciekawe i jak wyglądała sytuacja na froncie… Przecież to było ciekawe. Rosja ciągle wygłaszała, że oni są bezbronni itd. A tak naprawdę dzięki kilku nagraniom zrobionym przez dziennikarzy amerykańskich (gdy nawet Ameryka nie chciała pomóc w wojnie Gruji) prawda wychodzi na jaw.
Fakt, faktem kilka państw Europejskich (dokładnie 5) pomogło Gruzji w walce, oraz temu by mogła faktycznie przybliżyć się do Zachodu.
Właśnie ta próba przybliżania się do Zachodu Gruzji była powodem walk….
Wczoraj udało mi się oglądnąć film „5 dni wojny” czyli o wojnie gruzińsko-rosyjskiej w sierpniu 2008 roku. Raczej nawet bardziej o jej zakończeniu. Po pierwszych zdaniach, że film został dedykowany zmarłemu prezydentowi RP L.Kaczyńskiemu chciałam już wyłączyć (tak nie lubię polityki). Jednak coś mnie tknęło i stwierdziłam, że prawie nic nie wiem na temat wydarzeń z tej wojny. Ogólnie nic nie wiedziałam na temat tej wojny. Wiem, że była i się skończyła w tym 2008 roku i dosłownie tyle widziałam. Więc nie miałam nastawień na nic. Oglądałam film z zaciekawieniem. Nie lubię filmów wojennych, wybuchów, dużej ilości krwi, ale ten film miał coś w sobie.! Nie tylko dlatego, że jadę do Gruzji i to mnie ciągnęło. Jednak faktycznie pokazuje obraz wojny. Pokazuje nie tylko stronę Rosji, która to jako wielka potęga uparcie twierdziła, że to oni zostali zaatakowani w Osetii Południowej przez Gruzinów, że to właśnie Gruzini wywołali wojnę. Może i się tak wydawać, ale jednak prawda jest inna. Jak taka mała Gruzja mogłaby atakować taką wielką potęgę Rosyjską?! Przecież wiadomo, że oprócz zasobów ludzkich, mają większe siły militarne zarówno lądowe jak i powietrzne.
Film głównie opiera się na amerykańskich dziennikarzach, którzy próbują pokazać jaki jest ten prawdziwy obraz wojny. Jak walczą, jak giną i jak płaczą za swoimi rodzinami tak wiele osób. Opowiadana jest straszna tragedia, która w ciągu 9 dni wojny pochłonęła wiele ofiar. Pokazuje to, że telewizja nie chciała pokazywać materiałów, które są ciekawe i jak wyglądała sytuacja na froncie… Przecież to było ciekawe. Rosja ciągle wygłaszała, że oni są bezbronni itd. A tak naprawdę dzięki kilku nagraniom zrobionym przez dziennikarzy amerykańskich (gdy nawet Ameryka nie chciała pomóc w wojnie Gruji) prawda wychodzi na jaw.
Fakt, faktem kilka państw Europejskich (dokładnie 5) pomogło Gruzji w walce, oraz temu by mogła faktycznie przybliżyć się do Zachodu.
Właśnie ta próba przybliżania się do Zachodu Gruzji była powodem walk….
Polecam film „5 dni wojny” jest w całości na youtube z
napisami, ale jest i warto oglądnąć oraz mieć swoje własne zadanie.
„…ale wierzę, że wszystkie próby, którym stawiamy czoła… prowadzą nas do jakiegoś celu…”
„…ale wierzę, że wszystkie próby, którym stawiamy czoła… prowadzą nas do jakiegoś celu…”
Ten film to czysta propaganda Michaela Saakaszwilego. Jeśli chcesz zrozumieć sytuację w Gruzji obejrzyj film "Absence of will":
OdpowiedzUsuńhttp://vimeo.com/8826939
oraz poczytaj materiały organizacji Concilation Resources.
Może i propaganda, ale czy to jakiś problem by obejrzeć dobry wojenny film...? Prócz kilku scen, które faktycznie wyglądają jak dobre animowane coś.
UsuńNie znam dokładnie historii, a dokładną sytuację Gruzji będę próbować zrozumieć od września w czasie wolontariatu... a wydarzeń z 2008 nigdy do końca nie poznamy tak jak wiele faktów z czasu II wojny światowej ciągle nie ujrzało światła dziennego.
A tak w ogóle to warto nie być anonimowy, bo chociaż to proste i daje nam internet taką możliwość to czy warto? Jednak lubię znać moich komentatorów.
Pzdr.!