niedziela, 30 czerwca 2013

Informacje o Gruzji


Będąc w Aleksandrii (koło Częstochowy taka miejscowość) w zeszły weekend kilka osób zapytało mnie o szczególiki dotyczące Gruzji stąd też powstał pomysł by napisać tą notkę. Pogoda dziś nie jest sprzyjająca do wychodzenia, więc wykorzystam leniwe niedzielne popołudnie by zawrzeć kilka przydatnych informacji na temat Gruzji w jednym miejscu.
Gruzja to mały kraj, którego powierzchnia zajmuje 69,7 tys. km 
jest to niespełna ćwierć obszaru Polski.
Liczba ludności zamieszkującej Gruzję to
4 630 841
Graniczy na północy z Rosją, na wschodzie z Azerbejdżanem, na południu z Turcją i Armenią a na zachodzie granicę wyznacza wybrzeże Morza Czarnego.
Stolicą jest Tibilisi, siedziba parlamentu znajduje się w Kutasi (tutaj mój samolot lądujeJ).Językiem urzędowym jest gruziński. Jak wyczytałam w jeden z mądrych książek alfabet ma już szesnaście wieków (tak właśnie gruziński to nie rosyjska cyrylica, ani znana mam łacina a tzw. „loczki Pana Boga” naprawdę wygląda jak loczki i brzmi bardzo dziwnie).
Religią Gruzji jest prawosławie (te ikony ah..). Od 327 roku chrześcijaństwo stało się religią państwową. Dwóch głównych świętych, którzy odgrywają największą rolę w życiu Gruzinów to św. Nino, która jest wspominana 27stycznia (pamiątka śmierci) oraz 1 czerwca (dzień, w którym przybyła do Gruzji) Według tradycji Nino przybyła do Iberii (dzisiejsza Gruzja) z Kapadocji, aby szerzyć wiarę chrześcijańską. Cudownie uzdrawiała chorych w imię Chrystusa. Święta Nino jest jedną z najbardziej znanych świętych w Gruzji, jej atrybut – krzyż św. Nino stał się symbolem kościoła gruzińskiego. Przechowywany jest w katedrze Sioni w Tbilisi. Św. Nino jest czczona jako oświecicielka Gruzji i równa apostołom.
A drugim świętym jest św. Jerzy (Giorgoba). Jego wspomnienie przypada 6 maja i jest on patronem Gruzji. Dzień św. Jerzego obchodzony jest również 23 listopada na pamiątkę jego męczeńskiej śmierci. Święty ten jest bardzo popularny w Gruzji, wiele kościołów nosi jego imię, jego podobizna widnieje w herbie kraju. Również wielu mężczyzn i chłopców nosi imię tego świętego, Giorgi to zdecydowanie najpopularniejsze imię wśród męskiej części populacji.
Podział administracyjny Gruzji to 2 republiki autonomiczne-Abchazja i Adżaria
(gruz. avtonomiuri respublika), 9 regionów administracyjnych- to jak nasze województwa (gruz. mchare) oraz wydzielone Tibilisi.
Te regiony to:
Kachetia
Mccheta-Mtianeti
Dolna Kartlia
Kartlia Wewnętrzna
Samcche –Dżawachetia
Imeretia
Guria
Racza -Leczchumi i Dolna Swanetia
Megrelia -Górna Swanetia stolicą jest Zugdidi moje nowe miejsce zamieszkania.
Gruzja obchodzi dwa święta narodowe: 9 kwietnia Dzień Jedności Narodowej oraz 26 maja Dzień Niepodległości.
Ponad 75 % obszaru tego państwa zajmują góry (czad!). W północnych regionach kraju dominują pasma Kaukazu Wielkiego, zaś na południu ciągnie się Mały Kaukaz. Oba systemy górskie łączy grzbiet Gór Suramskich (Lichawskich), który dzieli Gruzję na część zachodnią i wschodnią. Najwyższym szczytem Gruzji jest Szchara (a nie Kazbek!) o wysokości 5201 lub 5068 m n.p.m. (w zależności od źródeł). Największym obniżeniem jest nadmorska Nizina Kolchidzka.
Na temat mojego przyszłego miasta zamieszkania napiszę tyle Zugdidi jest stolicą regionu Samegrelo i jest największym miastem w regionie, leży w północno-zachodniej Gruzji. Miasto położone jest 360 km na zachód od Tbilisi, 30 km. od wybrzeża Morza Czarnego. Liczy ok 75900 mieszkańców.

Mam nadzieję, że i wasza ciekawość na podstawowe informacje na temat Gruzji została zaspokojona. Chyba, że ktoś ma jakieś pytania to czekam i zachęcam do zadawania.




wtorek, 18 czerwca 2013

Plan, plany dużo planów...

Właśnie zostały mi jeszcze jakieś 2,5 miesiąca w Polsce to nawet trudno określić, że w Polsce bo jednak do pracy też czas wyjechać. Ale gdyby ktoś chciał mnie złapać to tak krótko i datami najbliższy czas mogę przedstawić o tak:
20.06- Kraków (tu pozdrawiam i się uśmiecham do osoby, z którą popołudniem wypiję kawę oraz uśmiecham się do drugiej, która przygarnie mnie na swoją mieszkalną podłogę)
21-23.06- kierunek okolice Częstochowy, by wyłączyć telefon na ten weekend no.
23.06- Katowice
początek lipca do początku sierpnia work
Sierpień... no właśnie sierpień. Planów i pomysłów wiele bo zarówno Autostopowe rekolekcje, gdzieś okolice mazur x2, bieszczady i sama nie wiem co jeszcze...

A już we wrześniu- Gruzjo nadciągam^^! Dostałam właśnie bilet, więc data mego wylotu już znana... będzie oczekiwanie...:)

Tymczasem, kto może to korzystajcie z wakacji! Spełniajcie marzenia, spełniajcie siebie
Z kim się uda to do zobaczenia jeszcze w czerwcu, lipcu, sierpniu oraz kawałku września.
3majcie się i nie przegrzejcie tym słońcem:)

piątek, 7 czerwca 2013

„…ale wierzę, że wszystkie próby, którym stawiamy czoła…

...prowadzą nas do jakiegoś celu..."

Wczoraj udało mi się oglądnąć film „5 dni wojny” czyli o wojnie gruzińsko-rosyjskiej w sierpniu 2008 roku. Raczej nawet bardziej o jej zakończeniu. Po pierwszych zdaniach, że film został dedykowany zmarłemu prezydentowi RP L.Kaczyńskiemu chciałam już wyłączyć (tak nie lubię polityki). Jednak coś mnie tknęło i stwierdziłam, że prawie nic nie wiem na temat wydarzeń z tej wojny. Ogólnie nic nie wiedziałam na temat tej wojny. Wiem, że była i się skończyła w tym 2008 roku i dosłownie tyle widziałam. Więc nie miałam nastawień na nic. Oglądałam film z zaciekawieniem. Nie lubię filmów wojennych, wybuchów, dużej ilości krwi, ale ten film miał coś w sobie.! Nie tylko dlatego, że jadę do Gruzji i to mnie ciągnęło. Jednak faktycznie pokazuje obraz wojny. Pokazuje nie tylko stronę Rosji, która to jako wielka potęga uparcie twierdziła, że to oni zostali zaatakowani w Osetii Południowej przez Gruzinów, że to właśnie Gruzini wywołali wojnę. Może i się tak wydawać, ale jednak prawda jest inna. Jak taka mała Gruzja mogłaby atakować taką wielką potęgę Rosyjską?! Przecież wiadomo, że oprócz zasobów ludzkich, mają większe siły militarne zarówno lądowe jak i powietrzne.
Film głównie opiera się na amerykańskich dziennikarzach, którzy próbują pokazać jaki jest ten prawdziwy obraz wojny. Jak walczą, jak giną i jak płaczą za swoimi rodzinami tak wiele osób. Opowiadana jest straszna tragedia, która w ciągu 9 dni wojny pochłonęła wiele ofiar. Pokazuje to, że telewizja nie chciała pokazywać materiałów, które są ciekawe i jak wyglądała sytuacja na froncie… Przecież to było ciekawe. Rosja ciągle wygłaszała, że oni są bezbronni itd. A tak naprawdę dzięki kilku nagraniom zrobionym przez dziennikarzy amerykańskich (gdy nawet Ameryka nie chciała pomóc w wojnie Gruji) prawda wychodzi na jaw.
Fakt, faktem kilka państw Europejskich (dokładnie 5) pomogło Gruzji w walce, oraz temu by mogła faktycznie przybliżyć się do Zachodu.
Właśnie ta próba przybliżania się do Zachodu Gruzji była powodem walk….


Polecam film „5 dni wojny” jest w całości na youtube z napisami, ale jest i warto oglądnąć oraz mieć swoje własne zadanie.

„…ale wierzę, że wszystkie próby, którym stawiamy czoła… prowadzą nas do jakiegoś celu…”

środa, 5 czerwca 2013

mamy kryzys, kryzys

No kryzys to ja mam ciągle.. każdego dnia. Mniejszy lub większy.
Wiecie ile obaw się we mnie tli każdego dnia gdy sobie pomyślę, że do mojego wyjazdu coraz bliżej. Z jednej strony jest to ogromna radość, bo poznam nowy kraj, odkryję nowe miejsca, podszkolę się z fotografii, podciągnę się w angielskim, nauczę się nowego języka, zrobię coś dla siebie, coś dla innych oraz otworzę się na ludzi. I jeszcze zdobędę trochę odwagi, bo tego ostatnio bardzo mi brakuje a może nie że brakuje, ale jednak nie czuje się superwomen w tej chwili.
Tak na prawdę to co mnie ciągnie stanowi też jakby nie patrzeć jakąś moją blokadę. Wypisując dzisiaj na kartce rzeczy, których się obawiam i z którymi muszę walczyć to tak na prawdę większość z nich stanowi punkty właśnie dlaczego chce jechać ot co.
Bo wiecie język, niby się coś tam próbuje nauczyć, ale idzie bardzo opornie. Kultura wiadomo całkowicie inna, ale tak bardzo intrygująca, taka jeszcze nie odkryta a tak bardzo ciągnąca w kierunku wschodu. Osoby- tak lubię poznawać nowych ludzi i nawiązywać znajomości w nowych miejscach. Religia- prawosławie, te ikony, cerkwie, piękno. Mnie to jakoś fascynuje! Miejsca, jak się tam odnaleźć i zobaczyć piękno, które oglądam teraz tylko na zdjęciach. Jedzenie- jak zasmakować to czym tak wiele osób się zachwyca. Tęsknota...oj będzie.
I bym mogła tak dalej i dalej...ale to nie o to mi chodzi. Właśnie chodzi o ten nowy świat, nową przestrzeń, nowe doświadczenia.

Posłużę się tutaj wypowiedzią jednej osoby na temat EVS.
Myślę, że lepiej wytłumaczyć się nie da. Chociaż pewnie w przyszłości z Gruzji napiszę coś od siebie. Na razie musi Wam wystarczyć to:
http://cosentio.wordpress.com/2013/05/07/wolontariat-europejski-czyli-jaki/

Polecam do przeczytania a wtedy możemy pogadać. I jak wiecie Gruzja słynie z winna i nie jadę tam tylko w celu jego konsumpcji, ale i również zdobycia doświadczenia w innym świecie.