piątek, 20 grudnia 2013

Przedświąteczne zamieszania czyli…


Jak żyć by nie zwariować J. Tak naprawdę to początkiem tygodnia w jednej organizacji odbyły się warsztaty świąteczne robiliśmy dużo fajnych rzeczy, była masa dzieciaków, która podjęła się też zrobienia  rzeczy wykorzystując  np  butelki i innych zbędne przedmioty więc było ekologicznie i świątecznie, fajnie no! Następnym punktem było zaproszenie na świąteczny event wykonany przez dzieci, którzy są podopiecznymi jednej z wolontariuszek na wsi niedaleko Zugdidi. Dzieciaki całe przejęte występami, ale za razem było to takie fajne widzieć tyle uśmiechniętych pyszczków na raz i w tym momencie strasznie zatęskniłam za moimi Bąkami! Trochę wprowadzili mnie w świąteczny nastrój po raz drugi (pierwszy w Tibilisi- ta polska wigilia) i nie wyglądało to sztucznie co jest najważniejsze chyba w tym wszystkim. Naprawdę było to wszystko ociekające radością i taką magią świąteczną- podoba mi się. Była to też za razem świetna okazja do spotkania się ponownie w gronie wolontariuszy. Po świątecznym zamieszaniu przyszedł czas na wystawę prac z projektu w Kobuletii oraz projekcje filmu o Nabadi (gdyby ktoś chciał możemy wspólnie oglądnąć film jest cały po megrelsku, to taki dialekt gruziński, który rozumieją tylko ludzie tutaj – ale nie ja^^).  Jak przystało na wystawę trzeba było wyglądać profesjonalnie, więc i tak było a po całym zamieszaniu padł jeden kieliszek wina a za nim kolejny więc zmęczenie i wino szybko wprowadziło mnie w błogi stan chce iść spać, ale wieczorem czekała supra z okazji urodzin „host brata”- skończyła się szybko, po dużej ilości jedzenia i likierze ogarnął mnie błogostan pójścia spać co dokonało się dopiero po posprzątaniu wszystkich rzeczy.
Po wszystkich pierwszo połowicznych tygodnia zamieszania przyszedł czas zamieszać dalej…. Więc były artystyczne warsztaty nie moje, ale fajnie było wziąć w nich udział! I befor Christmas event wolontariuszy- skończyło się na grze o prezenty, piciu alkoholu i wielu radościach przy wspólnym stole:). Może nie było to standardowe świąteczne spotkanie, ale i tak było fajnie…
I przyszedł koniec tygodnia czyli wariuje na maska. Z rana lista rzeczy co kupić, co zrobić, gdzie co napisać… Ogólnie zamiast skreślać poszczególne punkty, dopisuje kolejne… ale by już jutro!
Christmas party part 4 +dostęp do wody All time :)

PS moi rodzice życzyli mi wczoraj przez skype: „Wesołych świąt- bo gdybyśmy się nie usłyszeli na skypie przed świętami” ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz