środa, 20 listopada 2013

szkoleniowo-polsko-międzynarodowowo. tadam!

Szkoleniowo– polsko-międzynarodowo!
Byłam sobie 5 dni na szkoleniu dla wolontariuszy EVS w Sighnagi. Piękne miasteczko, ale strasznie zrobione pod turystów to po 1 a po 2 pogoda przez 2 dni nam nie chciała dopisać, więc przywitała nas ogromna mgła i zasłaniała wszystko co mogliśmy widzieć. 
Ogólnie czas świetny. Duża polska ekipa, dużo mogliśmy rozmawiać ze sobą i za równo integrować się  międzynarodowym składzie. Było bardzo rodzinnie. Jeśli w ogóle to odpowiednie słowo, stworzyliśmy bardzo świetną ekipę i  żal było się rozstawać po tych 5 dniach wspólnego imprezowania, dyskusji i masy fajnych inicjatyw!
Szkolenie przyniosło dla mnie czas zatrzymania i poukładania tego co ważne i mniej ważnego. Po prostu wyjechania i nabrania dystansu do życia na EVS. Najważniejsze stwierdzenie to „nie jesteście tutaj, żeby zmienić świat, bo tego się nie da zrobić, ale jesteście tutaj by się czegoś nauczyć.”  Nie pamiętam czy dokładnie to tak było powiedziane, ale na pewno zachodziło o ten kontekst. Wszystkie konferencje, zadania były ważne. Dawały odpowiedzi na pytania, dawały integrację dla nas i pokazywały jak ważna jest grupa i rozmowa.  Pokazywały, że wspólnie możemy zdziałać wiele, bo w samotną podróż nie warto się udawać. Potrzeba wsparcia!
Dodatkowym fajnym aspektem było spotkanie z koordynatorami EVS, którzy akurat mieli swój trening w Tibilisi i przyjechali do nas byśmy mogli z nimi przedyskutować co nieco. Ważne to było. Doceniam ten punkt programu bardzo. Tym bardziej, że nie tylko spotkałam mocną ekipę z Polski ale i również z  innych krajów! Dodatkowo poznałam koordynatorkę z Ustronia. Czujecie to? Spotkać w Gruzji kogoś, kto mieszka tak blisko. Szkoda tylko, że spotkanie było takie krótkie…. ale może w Cn też uda nam się spotkać, kto wie
J?
Wiem, że chaotycznie ale chciałabym się z Wami podzielić wszystkimi ważniejszymi aspektami, ale nie potrafię sobie ich poukładać. Wiem! Gry. Poznałam nowe fajne gry integrujące grupę, naprawdę fajne. Musimy przetestować to w Polsce podczas jakiego spotkania, podczas naszej imprezy
J!
Po intensywnym czasie treningu przyszedł czas rozstania w TIbilisi, aż żal było wyjeżdżać i się rozstać, bo naprawdę fajna ekipa z tych ludzi jest… Tęsknie za Wami, no!

W Tibilisi nocne włóczenie i dzienne. Niesamowite spotkania przypadkowe na ulicy, dające pomysł na kolejne godziny w tym mieście. Ogólnie krótko, bo musicie sami to zobaczyć a ja bardzo chętnie znów tam pojadę! Zdjęć mało i nic szczególnego, zmęczenie dało popalić więc muszę nadrobić. Szkoda, że się nie uda na wystawie być, ale pojadę… w grudniu czemu by nie ;)

1 komentarz:

  1. Ładnie, ładnie, wierze że fajnie było na tym szkoleniu ;)
    -mateusz

    OdpowiedzUsuń