Szkoleniowo–
polsko-międzynarodowo!
Byłam sobie 5 dni na szkoleniu dla wolontariuszy EVS w Sighnagi. Piękne
miasteczko, ale strasznie zrobione pod turystów to po 1 a po 2 pogoda
przez 2 dni nam nie chciała dopisać, więc przywitała nas ogromna mgła i zasłaniała
wszystko co mogliśmy widzieć.
Ogólnie czas świetny. Duża polska ekipa, dużo mogliśmy rozmawiać ze sobą i za
równo integrować się międzynarodowym
składzie. Było bardzo rodzinnie. Jeśli w ogóle to odpowiednie słowo,
stworzyliśmy bardzo świetną ekipę i żal było się rozstawać po tych 5 dniach
wspólnego imprezowania, dyskusji i masy fajnych inicjatyw!
Szkolenie przyniosło dla mnie czas zatrzymania i poukładania tego co ważne i
mniej ważnego. Po prostu wyjechania i nabrania dystansu do życia na EVS.
Najważniejsze stwierdzenie to „nie
jesteście tutaj, żeby zmienić świat, bo tego się nie da zrobić, ale jesteście
tutaj by się czegoś nauczyć.” Nie
pamiętam czy dokładnie to tak było powiedziane, ale na pewno zachodziło o ten
kontekst. Wszystkie konferencje, zadania były ważne. Dawały odpowiedzi na
pytania, dawały integrację dla nas i pokazywały jak ważna jest grupa i
rozmowa. Pokazywały, że wspólnie możemy
zdziałać wiele, bo w samotną podróż nie warto się udawać. Potrzeba wsparcia!
Dodatkowym fajnym aspektem było spotkanie z koordynatorami EVS, którzy akurat
mieli swój trening w Tibilisi i przyjechali do nas byśmy mogli z nimi
przedyskutować co nieco. Ważne to było. Doceniam ten punkt programu bardzo. Tym
bardziej, że nie tylko spotkałam mocną ekipę z Polski ale i również z innych krajów! Dodatkowo poznałam
koordynatorkę z Ustronia. Czujecie to? Spotkać w Gruzji kogoś, kto mieszka tak
blisko. Szkoda tylko, że spotkanie było takie krótkie…. ale może w Cn też uda
nam się spotkać, kto wieJ?
Wiem, że chaotycznie ale chciałabym się z Wami podzielić wszystkimi
ważniejszymi aspektami, ale nie potrafię sobie ich poukładać. Wiem! Gry.
Poznałam nowe fajne gry integrujące grupę, naprawdę fajne. Musimy przetestować
to w Polsce podczas jakiego spotkania, podczas naszej imprezy J!
Po intensywnym czasie treningu przyszedł czas rozstania w TIbilisi, aż żal było
wyjeżdżać i się rozstać, bo naprawdę fajna ekipa z tych ludzi jest… Tęsknie za
Wami, no!
W Tibilisi nocne włóczenie i dzienne. Niesamowite spotkania przypadkowe na
ulicy, dające pomysł na kolejne godziny w tym mieście. Ogólnie krótko, bo
musicie sami to zobaczyć a ja bardzo chętnie znów tam pojadę! Zdjęć mało i nic
szczególnego, zmęczenie dało popalić więc muszę nadrobić. Szkoda, że się nie
uda na wystawie być, ale pojadę… w grudniu czemu by nie ;)
Ładnie, ładnie, wierze że fajnie było na tym szkoleniu ;)
OdpowiedzUsuń-mateusz