Kiedy Pan Bóg stworzył świat, postanowił podzielić go między wszystkie narody. Każdy z nich ustawił się w długiej kolejce, kłócąc się i walcząc z pozostałymi o jak najlepszy fragment ziemi. Różne obszary przypadły różnym narodom; jedni otrzymali góry, inni pustynię, morze, lasy, stepy... Nikt nie dostał jednak ziemi, posiadającej wszystko po trochu.
Podczas tego dzielenia świata zabrakło jednego narodu – Gruzinów, którzy w tym czasie biesiadowali, pięknie śpiewając. Zmęczony długim i ciężkim dniem Pan Bóg chciał udać się na odpoczynek, jednak w pewnym momencie dojrzał świętujący lud. Zdziwiony zapytał: „Z jakiego to powodu się radujecie? Już wszystkie ziemie zostały rozdzielone i dla was nic nie zostało.” Gruzini zaś odpowiedzieli, nie przerywając biesiady, że świętują dzień rozdawania ziemi. Słysząc kolejne hymny, które bardzo Panu Bogu się spodobały, postanowił On umieścić ich blisko siebie.
„W czasie, kiedy inni walczyli o jak najlepszy kawałek ziemi, wy biesiadowaliście, piliście wino i śpiewaliście. Świat został już podzielony. Został mi tylko mały kawałek ziemi, ale za to najpiękniejszy. Miałem go zachować dla siebie, ale spodobaliście mi się, więc go wam podaruję.”
I Pan Bóg oddał Gruzinom fragment swojego raju.
Był to jedyny kawałek ziemi, na którym mieściło się wszystko – piękne morze, wysokie góry, zielone lasy, pustynie, rzeki i pełne słodkich owoców winnice.
Na raj na ziemi zasłużyli więc Gruzini.
Jest to jeden z oficjalnych toastów, które można w tej lub innej wersji usłyszeć w Gruzji do której ciągnie mnie jeszcze bardziej...i z takich właśnie powodów powoduje moje coraz większe zachwyty o tym kraju.
Ciekawe czy Gruzja będzie też dla mnie takim rajem i czy jak większość osób będę skazana na Gruzję jak był skazany na blusa?
Po podpowiedzi Dominiki, będę wrzucać teraz wszelkie właśnie takie małe newsy, które uda mi się znaleźć na temat Gruzji, a dodatkowo mogą być przydatne dla mnie :)
PS udanej majówki!